Balneologia Polska; 75-79

Vincez Priessnitz – prosty chłop czy geniusz wodolecznictwa?

Mariusz Migała, Krzysztof Wronecki


Z Katedry Podstaw Fizjoterapii, Wydział Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii Politechniki Opolskiej w Opolu

W pierwszej połowie XIX w. Vincenz Priessnitz (1799-1851), prosty chłop z Gräfenbergu (obecnie Lasné Jeseník), przypomniał światu zapomnianą metodę leczenia, polegającą na oblewaniu pacjentów wodą, stosowaniu niewyszukanej, lecz pożywnej diety oraz wykonywaniu ćwiczeń fizycznych. Jego sposób leczenia różnił się od klasycznego na tyle, że można mówić o nowym podejściu do pacjenta i choroby, gdyż całkowicie odrzucił lek jako czynnik uzdrawiający, a całą swoją uwagę skupił na metodzie leczenia. Uważał, że należy postępować w zgodzie z przyrodą, a człowieka należy leczyć jako całość. Twierdził, że prawdziwy lekarz drzemie we wnętrzu każdego człowieka.

Priessnitz był twórcą współczesnej hydroterapii, a metody przez niego opracowane zostały docenione jeszcze za jego życia. Fakt ten potwierdza prawie 200 prac opublikowanych przez jego następców. Realizując swoje doświadczenia i przekonania stał się nieświadomym nosicielem idei uzdrowicielskiej metody leczenia oraz naturalnego stylu życia, a jego praca dzięki oryginalności poglądów na świat, perfekcji połączonej z intuicją, wyjątkowej produktywnej racjonalności, samodzielności w podejmowaniu decyzji, wytrwałości, a przede wszystkim pryncypialności znalazła naśladowców i ludzi, którzy uwierzyli, że tylko własne przekonanie, aktywność oraz silny charakter pomogą zwalczyć każdą chorobę.

W pierwszej połowie XIX wieku, w środowisku ludzi zajmujących się i propagujących metody wodolecznicze pojawiła się postać Vincenzego Priessnitza (1799-1851), prostego chłopa z Gräfenbergu (obecnie Lasné Jeseník), który przypomniał światu zapomnianą metodę leczenia, polegającą na oblewaniu pacjentów wodą, stosowaniu niewyszukanej, lecz pożywnej diety oraz wykonywaniu ćwiczeń fizycznych. Nie były mu znane ówczesne wyobrażenia o wodolecznictwie, nie znał prac J. Floyera, czy J. S. Hahna, gdyż z trudnością pisał i czytał, a mimo to – jak pisze Oldřich Grünner – „był genialny, bowiem nie tylko założył pierwsze w świecie <wodne> sanatorium w zapadłym kącie ówczesnej monarchii austriackiej – Gräfenbergu, ale przede wszystkim zapoczątkował nową metodę leczniczą” (3).

Jego sposób leczenia różnił się od klasycznego na tyle, że można mówić o nowym podejściu do pacjenta i choroby. Całkowicie odrzucił lek jako czynnik uzdrawiający, a całą swoją uwagę skupił na metodzie leczenia. Jak sam mawiał „należy podążać za naturą, niczego nie wymuszać”, postępować w zgodzie z przyrodą, a człowieka leczyć jako całość. Twierdził, że prawdziwy lekarz drzemie we wnętrzu każdego człowieka (7, 9).

V. Priessnitz urodził się 4 października 1799 r. we wsi Gräfenberg, położonej w północnych Sudetach, jako szóste dziecko w rodzinie. Nie ukończył żadnej szkoły, w wieku szkolnym nie nauczył się nie tylko pisać, ale nawet czytać, ponieważ gdy miał osiem lat jego ojciec stracił wzrok i sam musiał się zająć całym gospodarstwem. Żył życiem prostego śląskiego rolnika, jednak ze współczuciem patrzył na ludzkie cierpienie i intensywnie myślał nad tym, jak ulżyć im w tym cierpieniu, praca w polu pozwalała mu obserwować przyrodę i podpatrywać zwierzęta. Był samoukiem, lecz pomimo braków w wykształceniu wyróżniał się inteligencją, nadzwyczajnym zmysłem obserwacji, świetną pamięcią i bystrością umysłu (6).

Wiosną 1816 r. jako siedemnastolatek podczas wykonywania prac polowych został ciężko zraniony przez konia, który złamał mu żebra. Przywołany do niego balwierz nie podjął się leczenia, także chirurg oświadczył, że w tym przypadku nie jest w stanie mu pomóc. W tej sytuacji, pamiętając o postrzelonej sarnie, którą zobaczył pewnego dnia jak leczyła ranę przy źródełku, zastosował na sobie metodę, w której wypróbował lecznicze działanie miejscowej wody. Leczenie trwało rok i polegało na tym, że całe ciało obwiązywano płótnem namoczonym w zimnej źródlanej wodzie, które zmieniano trzy razy dziennie, a oprócz tego pił duże ilości wody źródlanej. Po roku, kiedy był już zdrowy i przekonał się, że zastosowanie okładów z zimnej wody dało nadspodziewanie dobre wyniki, postanowił zastosować ten sposób leczenia u ludzi rannych, po przebytych urazach.

Jego wyzdrowienie, jak również udane kuracje zastosowane przez niego u swoich bliskich oraz wśród sąsiadów przyniosły mu rozgłos uzdrowiciela nie tylko na terenie Śląska, lecz również w Czechach i na Morawach. Ludzie nazywali go „doktorem ran, ludowym wiejskim chirurgiem”, który opatrywał urazy i złamania za pomocą gąbki, moczonej za każdym razem w zimnej wodzie, uważając, że „to nie chłód, który leci, ale ciepło, które wywołało użycie wody ze studni leczy i jest zdrowe” (3).

Do 1824 r. Priessnitz leczył polewaniem zimną wodą, stosował również okłady, zawijanie i obmywanie ciała chłodną wodą, natomiast od 1826 r. wprowadził natryski (zwane obecnie prysznicami) oraz bicze wodne, a dwa lata później upowszechnił dla celów leczniczych picie wody przez pacjentów. Wprowadził także jako pierwszy w świecie pewne odmiany technik wodoleczniczych, jak chociażby okłady zimne wysychające, stosowane u osób słabowitych, niedokrwistych, wyniszczonych, np. po gruźlicy, a które do dnia dzisiejszego noszą nazwę okładów prysznicowych. Dzięki temu zaczęli przybywać do niego nie tylko ludzie ubodzy, ale także ludzie majętni, wykształceni, by w trudnych przewlekłych schorzeniach szukać pomocy. Stąd wśród chorób, które leczył znalazły się choroby stawów i innych narządów wewnętrznych, reumatyzm, artretyzm, choroby wątroby, żołądka, woreczka żółciowego, choroby nerwowe, hemoroidy, gruźlica, a nawet choroby weneryczne (1, 3, 7). Początkowo leczenie to odbywało się w bardzo prymitywnych warunkach. Ludzi jednak stale przybywało. Przyjeżdżali tam z różnych powodów. Jedni w poszukiwaniu ostatniej nadziei na wyzdrowienie, inni szukali w Gräfenbergu rozrywek. Lekarze, naukowcy, a nawet szarlatani, by zdobyć nową wiedzę (7).

W 1829 r., za zgodą, niedołężnego już ojca, w miejscu, drewnianego domu rodzinnego zbudował przy pomocy ludzi kamienny dom, w którym otworzył pierwszy w świecie zakład wodoleczniczy. Stosował w nim kuracje balneologiczne, skuteczne w chorobach narządu ruchu, przewlekłych schorzeniach dróg oddechowych, układu pokarmowego, a także w reumatyzmie i chorobach skórnych. Osobiście obsługiwał swoich kuracjuszy, wykonując kąpiele i masaże, a także budząc ich skoro świt i zlecając treningi boso po zroszonej trawie oraz prostą dietę, a kurację uzupełniały zajęcia terenowe i praca fizyczna.

Skuteczność wodolecznictwa stosowanego przez Priessnitz’a była tak ogromna, iż Gräfenberg stał się znanym ośrodkiem wodoleczniczym na całym świecie.

W tym czasie wystarczyło zaadresować list „V. Priessnitz - Europa”, a trafił do adresata. Powodowało to jednak ogromną zawiść ze strony miejscowych lekarzy, którzy nie dopuszczali myśli, aby syn chłopa, niedouczony felczer, czy wiejski znachor zyskał rozgłos, sławę i korzyści materialne kosztem ich, dyplomowanych lekarzy. Już w 1822 r. wnieśli przeciwko niemu oskarżenie o szarlataństwo, dyletanctwo, partactwo i czary, które zakończyło się uniewinnieniem. Następnie w 1829 r. dr Schnorfeil w Opawie oskarżył go, że jest czarownikiem i wykorzystuje prostych, naiwnych ludzi. Do oskarżenia przyłączył się chirurg Antoni Günther, który uważał, że to, co robi Priessnitz jest oszustwem, a za najgorsze uznawał, że udaje mu się oszukiwać nie tylko prostych ludzi, ale także księży, szlachtę i urzędników. 7 października 1829 r. sąd skazał go na cztery dni aresztu, uznając, że jego działalność szkodzi i grozi ludziom, a zwłaszcza ich zdrowiu. Spowodowało to, iż na półtora roku musiał opuścił Gräfenberg, udając się na teren Śląska Pruskiego, odwołując się jednocześnie od wyroku.

W swoim odwołaniu podnosił, że podawanie zimnej wody nie jest leczeniem, że kąpiel w zimnej wodzie jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a poza tym, że robi to bezpłatnie. Gdy sąd w Brnie w lutym 1830 r. oddalił wyrok frywaldowskiego sądu, powrócił do Gräfenbergu i 21 stycznia 1831 r. otrzymał zezwolenie na prowadzenie zakładu wodoleczniczego. W 1836 r. do urzędu w Brnie wpłynęła kolejna skarga na niego, jednak tym razem urzędnicy już nie interweniowali (1, 6).

W tym samym roku przybyła do Gräfenbergu komisja z Wiednia na czele z doktorem Ludwigiem Freiherr von Türkheim, aby na miejscu obejrzeć zakład. Po ośmiu dniach pobytu komisja wydała bardzo pozytywną opinię o działalności uzdrowiska. Zachowała się także wypowiedź doktora von Türkheim, która dokładnie charakteryzuje osobowość Priessnitz’a i jego działalność: „Priessnitz jest niezwykłym człowiekiem, to muszą przyznać nawet jego wrogowie. Nie jest szarlatanem, ale owładniętym najlepszą chęcią niesienia pomocy tam, gdzie tylko może. Mała jest liczba tych, którzy nazywają go szarlatanem, a to wypływa z zazdrości. Są to okoliczni lekarze i balwierze, którzy z nieżyczliwości piszą na niego skargi. Priessnitz jest człowiekiem skromnym, nigdy się nie przechwala, stale gotów pomagać chorym, niezmordowany w dzień i w nocy, poważny i konsekwentny w działaniu. Są to cechy szarlatanowi obce. W wyniku przeprowadzonej kontroli nie znaleziono uchybienia świadczącego o interesowności Priessnitz’a. Zakład jego może mieć wady, obojętne czy wyleczył wiele czy mało osób, czy choroby po krótszym czy dłuższym czasie się odnowiły, zawsze pozostaną jego metody kuracji w detalach nowymi zjawiskami w lecznictwie” (6). Wkrótce też okrzyknięto Priessnitz’a „ojcem mokrych zawinięć”. Na pogrzebie jego ojca  w 1836 r. mówiono, że był to ojciec, jednego z największych „dobrodziejów ludzkości”, który leczył księcia i księżną Lichtensteinu, Lubomirskich, Sapiehów, a także samego Mikołaja Gogola i Lwa Tołstoja (3).

Priessnitz, pomimo iż zdobył wielką sławę pozostał do końca swych dni człowiekiem skromnym, spokojnym, małomównym i zamkniętym w sobie. Wydaje się, że służba chorym ukształtowała jego niepowtarzalny charakter, gdyż cały swój dzień poświęcał pacjentom, każdy z nich mógł liczyć na chwilę rozmowy z nim i poradę, bez względu na porę dnia. Jedynie nie lubił spotykać się z lekarzami, którzy zadawali mu wiele pytań, na które nie umiał odpowiadać. W Gräfenbergu cały czas jednak przebywali lekarze, którzy sami poddawali się leczeniu. Priessnitz miał do nich pretensje, że często po zaledwie kilku dniach spędzonych u niego sami rozpoczynali praktykować wodolecznictwo, które według niego wykonywali nieprawidłowo. Dlatego też nie lubił lekarzy nawet jako pacjentów, uważając ich za wyjątkowo niezdyscyplinowanych pacjentów (3).

Wydaje się, że i niektórzy lekarze w dalszym ciągu nie akceptowali poczynań Priessnitz’a, pomimo tak znaczących sukcesów i wyników, jakie osiągał. Jeden z nich, Fryderyk Hechl podróżnik i profesor medycyny z Krakowa, tak oto opisał spotkanie z Priessnitz’em: „Spodziewałem się w twarzy jego odkryć jakieś rysy wyższości umysłowej lub geniuszu, ale na próżno, nic w tej prostej i chłopskiej twarzy prócz ukrytej chytrości odkryć nie mogłem ( ... ). Usta jego tylko wąskie, ściśnione i oczy małe a bystre zdają się wyróżniać nie tylko chytrość, ale nadto ukrywać nie jakieś wyszydzenie z głupstwa otaczających jego chorych, o których zdaje się w sobie myśleć: o! wy głupcy, albo to wy nie możecie pić wody, kąpać się w domu, nie możecie drzewa rąbać i źle jeść u siebie, musicie o kilkaset mil przyjeżdżać, aby was chłop śląski pilnował” (10).

Lekarze leczenie traktowali jako sztukę, i to sztukę bardzo trudną, wymagającą bardzo obszernej wiedzy i dużej inteligencji, aby tę wiedzę odpowiednio wykorzystać. Dlatego też lecznicze postępowanie Priessnitz’a traktowali jako „lichą parodię sztuki lekarskiej”, gdyż według nich nie posiadał on jakiegokolwiek wyobrażenia o tym, co to znaczy leczyć (4). Uważali, że nie wiedział on nawet, co to jest choroba, a co zdrowie, nie znał zasad biochemicznych, z którymi związana jest odporność organizmu, nie rozumiał znaczenia sugestii i wszystkich innych czynników, które występują podczas leczenia uzdrowiskowego. Zarzucali mu także, że działał na chybił-trafił popełniając przy tym wiele błędów oraz, że żyje w świecie samych złudzeń uważając wodę jako jedyny środek leczniczy (4, 5). Nie wierzyli w jego uczciwość i skromność, pomimo iż w odróżnieniu od wielu hydropatów jako jeden z nielicznych uważał, że to, co uzdrawia ludzi to nieznana siła, którą trzeba pobudzić do życia. Pomimo tych krytycznych uwag kontynuował on swoją działalność. Starał się przekonać swoich oponentów, że jego sukces w leczeniu (uważa się, że wyleczył lub pomógł około 40 tys. ludzi) tkwi w aktywności pacjentów. Ponadto wychodząc z założenia, że podstawą życia jest ruch, aplikował chorym tyle ruchu, że najczęściej na nic innego nie mieli czasu. Jednak dopiero współcześni lekarze zauważają, że pasywność i spokój na łóżku nie zawsze są odpowiednią terapią dla chorych. Najważniejsza u Priessnitza była kompleksowość oraz indywidualizacja leczenia (9).

W 1846 r. otrzymał Priessnitz z rąk cesarza Ferdynanda Habsburga Złoty Medal Obywatelski I Klasy – najwyższe austriackie odznaczenie cywilne, którego przedtem nikt ze Śląska nie otrzymał. Było to podziękowanie władz państwowych za wkład, jaki wniósł w rozwój wodolecznictwa, a zwłaszcza za rozsławienie na cały świat, nieznanego dotąd Gräfenbergu (3). Jednak w styczniu 1847 r. zachorował na zapalenie opon mózgowych, kilkakrotnie stracił przytomność i już wtedy wiedział, że jest nieuleczalnie chory. Obawiał się jednak, że po jego śmierci kontrolę nad sanatorium przejmą lekarze, do których nie miał zaufania do końca swych dni, gdyż nawet na łożu śmierci nie chciał wizyty lekarza. Wiosną 1851 r. ograniczył swoją działalność, gdyż czuł się coraz gorzej. Powiedział wówczas: „Już dalej nie mogę pracować, jeżeli bym jeździł jeszcze do miasta, umarłbym wcześniej i nie mógłbym pomóc tym, którym jeszcze dziś i jutro mogę pomóc” (3). Zmarł jednak niebawem, 28 listopada 1851 r. i pochowany został w swoim rodzinnym Gräfenbergu. Złośliwi lekarze mówili, że zmarł z powodu zbyt dużej ilości wypitej wody, jednak wkrótce pojawiła się druga wersja, która mówiła, że pomimo ciężkich chorób dzięki piciu tej wody żył tak długo.

Bez wątpienia Priessnitz był twórcą współczesnej hydroterapii, a metody przez niego opracowane zostały docenione jeszcze za jego życia. Fakt ten potwierdza prawie 200 prac opublikowanych przez jego następców. Byli to przede wszystkim lekarze, którzy w Gräfenbergu odbywali studia. Ponadto z biegiem lat powstało około 100 podobnych instytutów w różnych częściach świata (Niemcy, Francja, Węgry), założonych przez „pierwszą generację” jego następców (2, 8). I pomimo, iż wielu lekarzy zarzucało mu brak wiedzy medycznej, w trakcie swoich badań stworzył  podstawy współczesnej medycyny naturalnej. Wiedział, że woda nie jest faktycznym środkiem leczniczym, lecz pobudza jedynie „lecznicze siły”, pomaga w cyrkulacji fluidów, wreszcie wzmacnia ciało i umacnia silną wolę. Temu właśnie podporządkował swoje diagnozy, w trakcie których obserwował skórę pacjenta, jego ciało, posturę i reakcje na letnią i ciepłą wodę, a następnie wybierał metody lecznicze poddając się swej intuicji i doświadczeniu. Nie leczył choroby, lecz chorą osobę, a wbrew temu, co mówili jego przeciwnicy, woda nie była jedynym elementem kuracji, gdyż jego terapia była kombinacją słonecznych kąpieli, kąpieli w „powietrzu”, pobytu na świeżym powietrzu, ćwiczeń fizycznych, prostego jedzenia oraz odpowiedniej dawki snu (9).

Podsumowując można stwierdzić, że Vincenz Priessnitz stał się nieświadomym nosicielem idei uzdrowicielskiej metody leczenia oraz naturalnego stylu życia, a jego praca dzięki oryginalności poglądów na świat, perfekcji połączonej z intuicją, wyjątkowej produktywnej racjonalności, samodzielności w podejmowaniu decyzji, wytrwałości, a przede wszystkim pryncypialności znalazła naśladowców i ludzi, którzy uwierzyli, że tylko własne przekonanie, aktywność oraz silny charakter pomogą zwalczyć każdą chorobę.

..............................................................................................................................................................

PIŚMIENNICTWO

1.    Dvorak V.: Vincenz Priessnitz. Der Weltnaturarzt 1799-1999, Jesenik 1997.

2.    Genel A.: Po stopach Priessnitzovy vodoleceby ve Francii w: Vincenz Priessnitz 1799-1851. Almanach k 200.vyroći narozeni, Jesenik, 1999.

3.    Grünner O.: Grafenberg byl prvy, Sursum 1997.

4.    Jasiński W.: Priessnitz i jego wyobraźnia o leczeniu, Lwów, 1897.

5.    Jasiński W.: Priessintz, Likli, Kneipp, Lwów, 1895.

6.    Kaczorowski W.: Vincenz Priessnitz z Jesenika. Szarlatan czy uzdrowiciel, Kalendarz Opolski, Opole, 1999.

7.    Koćka M.: Vincenz Priessnitz. Ein Lebensroman, Veduta, 1999.

8.    Löhnitz H.: Vliv Priessnitzovy cinnosti na lekarstvi v Nemecku w: Vincenz Priessnitz 1799-1851. Almanach k 200.vyroći narozeni, Jesenik, 1999.

9.    Machálka Z.: Vincenz Priessnitz-osobnost tisíciletí, Vlastivědny sborník, Svazek 1, Jesenik 2000, s. 5-6.

10.    Sobolewska W., Płaza Sz.: Fryc o Witku: Chytry Śląski Chłop, Na Szlaku nr 10 (112), PTTK Sudety Wrocław, 1998.

..............................................................................................................................................................

Adres do korespondencji:

Mariusz Migała

48-340 Głuchołazy
ul. Moniuszki 12

Artykuł nadesłano: 03.09.2007
Zaakceptowano do druku: 26.11.2007